Afirmacja – nie zawsze pozytywna wibracja

Afirmacja polega zazwyczaj na wielokrotnym powtarzaniu pozytywnych twierdzeń, które mają prowadzić do identyfikacji z ich treścią i zmiany stanu emocjonalnego.

Ale czy afirmacja zawsze przynosi oczekiwane rezultaty?
Czy powtarzanie w myślach sformułowań, w które w głębi serca nie wierzysz albo nic dla Ciebie nie znaczą, nie czujesz ich wibracji, współgrania z własną duszą sprawi, że usuniesz wewnętrzne przeszkody do zmiany swojego życia i odczuwania?

Afirmacja - nie zawsze pozytywna wibracja

Wymuszanie na sobie pozytywnego myślenia nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem dla męczących nas destruktywnych myśli i nieprzyjemnych emocji.
Bezmyślne wmawianie sobie ciągle tych samych afirmacji to głupota.

Przez ponad trzy dekady życia żyłam jak większość z nas zanim prawdziwie zrozumiałam co oznacza szczęście i jak być szczęśliwym.
Kiedy nadszedł dla mnie czas przesytu codzienną sinusoidą emocjonalno-mentalnych zmagań zaczęłam szukać innej jakości życia, a raczej  sposobu ucieczki od bólu i zatrzymania radości.

Szczęście bowiem kojarzyło mi się z przebywaniem w pożądanych emocjach oraz trzymaniem na wodzy tych, które zadawały dyskomfort.

Jak mało wówczas wiedziałam… nie miałam pojęcia o tym, czym jest bezwarunkowa miłość… a każde jej wyobrażenie wiązało się z wizerunkiem pozytywnych emocji oraz brakiem myśli.

Nie muszę chyba dodawać jak wiele proponowanych praktyk współczesnych ścieżek przebudzenia wskazuje na afirmowanie pozytywnego myślenia.
Tego typu duchowy czy rozwojowy zabieg nie jest jednak ostateczną wolnością, lecz jedynie nowym, jakościowo lepszym typem programowania.

Nie twierdzę, że nie niesie on w sobie korzyści.
Z pewnością o wiele przyjemniej jest patrzeć przez pryzmat okularów w kolorze tęczy niż szarości.
Należy zadać sobie jednak kluczowe pytanie:
czy chcesz po prostu poczuć się emocjonalnie lepiej, czy też pragniesz życia w wolności i bezwarunkowej miłości…?

W moim własnym doświadczeniu na co dzień odkrywam, iż przekierowywanie swej uwagi na pozytyw ma sens dopiero z miejsca, w którym wypełnia nas pewien stopień samoświadomości, a co za tym idzie – otwartości na całokształt doświadczeń swego życia – zarówno tych wewnętrznych jak i zewnętrznych.

Sylwia Kocoń

Skąd taki wniosek?

Kiedy bez uprzedniego rozpoznania siebie, usilnie próbujesz przekierować swą uwagę na widzenie szklanki na wpół pełnej zamiast, jak dotąd pustej, nieświadomie uciekasz od tego, co chce być zauważone, negujesz zranione, zacienione miejsca swojego jestestwa.

W zależności od preferowanego nurtu wiedzy, owe zranione miejsca określa się między innymi jako: wewnętrzne dziecko w psychologii, cień w popularnej terminologii Jungowskiej czy też ogólnikowo jako zlepek akumulowanej od dawien dawna energii lęku.

Zwał jak zwał, z obserwacji i indywidualnych doświadczeń wielu z nas wynika, iż bez dostrzeżenia i otwartego połączenia z wypieranymi do tej pory częściami emocjonalno-mentalnej struktury, bardzo trudno jest prawdziwie wyjść poza własne uwarunkowania oraz, jak określam to dla potrzeb prowadzonego na łamach duchimaterii programu, wspinać po Oktawach Miłości.

Paradoksalnie, kiedy zaczynasz pozwalać sobie na pełnię przepływających przez Ciebie myśli i emocji, kiedy otwierasz się na całokształt ludzkich okoliczności- rozpuszczasz w sobie generujący cierpienie opór, a to z kolei prowadzi do zanikania w Tobie potrzeby jakichkolwiek modyfikacji obecnego doświadczenia.

Upraszczając:

Kiedy stawiasz opór napawającym Cię dyskomfortem doświadczeniom, ból staje się Twoim cierpieniem, a Twoje życie nie jest spełnione.

Kiedy z miejsca owego oporu próbujesz wcielić w swe życie pozytywne afirmacje lub inne pokrewne praktyki nieświadomie uciekasz od tego, co chce się poprzez Ciebie wyrazić, co chce być dostrzeżone i tym samym uwolnione – różnorakie formy lęku, zaniżone poczucie własnej wartości itp

Kiedy natomiast na drodze samoświadomości wybierasz, by stopniowo otwierać się również i na ciemne strony swojego istnienia (co może zdawać się proste, lecz w praktyce wymaga nie lada zaangażowania i konsekwencji), rozpuszczasz w sobie opór przed tym, co i tak Jest.
A to z kolei przynosi ulgę oraz wzrastające zadowolenie z życia ot tak bez powodu – czyli uczucie miłości

Gdy opór jest konsekwentnie roztapiany spod jego pokrywy wyłania się nie dostrzegana dotąd radość i miłość życia oraz samoistnie zanika potrzeba korekty czegokolwiek w Twoim życiu.

I tutaj oto kreuje się piękna przestrzeń kolejnego paradoksu ludzkiego istnienia.
Gdy zanika potrzeba wszelakiej poprawy, modyfikacji – samoistnie otwierasz się na coraz to lżejsze, rezonujące z Twoim sercem człowiecze doświadczenia.

Jak widzisz w powyższym opisie w naturalny sposób zanika też potrzeba stosowania jakichkolwiek transformujących praktyk, gdyż wypływająca na powierzchnię Twego jestestwa miłość sama przekierowuje Cię na drogę życia w harmonii i spełnieniu.

Od czego więc zacząć?

Przede wszystkim od siebie.
Od uważności Twego wewnętrznego świata i coraz to bardziej otwartego praktykowania przebywania w tym, co się w Tobie obecnie dzieje – czyli tu i teraz.

Pojawia się lęk, smutek, złość, rozżalenie? to tylko jedne z przepływających przez każdego z nas energii, które warto dostrzec i otulić swą pozbawioną intelektualnych prób zrozumienia akceptacją.

Możesz też oddać głos swoim boleściom.
Zapytaj, a potem po prostu wysłuchaj – żalu i lęku swego wewnętrznego dziecka, pokaż że jesteś i zawsze będziesz tu dla niego.

Naucz się rozpoznawać swe uwarunkowane oraz pochodzące z Twego serca reakcje i zachowania, a następnie coraz częściej wybieraj, by podążać za płynącą z Twojej Duszy melodią.

Z miejsca tak poszerzonej już świadomości afirmuj, doceniaj, celebruj preferowaną świetlistą stronę życia,
lub jeśli wolisz, nie rób niczego poza coraz to głębszym obnażaniem się na przepływającą przez Ciebie pełnię życia…

Twa otwartość i zaufanie to właśnie ta długo poszukiwana przez Ciebie i przeze mnie bezwarunkowa radość i miłość.

Powodzenia!

Sylwia Kocoń

Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia na drodze do swojej wolności i miłości  zarezerwuj ze mną indywidualną sesję wysyłając email [email protected]

Zapraszamy również do wysłuchania
Podróż w głąb siebie – Sylwia Kocoń wywiad AUDIO

Podróż w głąb siebie to jedna z najbardziej fascynujących, niemal magicznych podróży jakie możemy odbyć by na jej drodze spotkać swoje prawdziwe JA, swoją prawdziwą naturę, rozpoznać i pokochać samego siebie, a równocześnie pokochać innych i poczuć jedność z otoczeniem.

Przeczytaj także...

loading...
  • Anna Kaczynska

    Sylwia ma racje..przekonalam sie na wlasnej skorze….zadne afirmacje nie pomoga jesli nie spotkasz i nie zaakceptujesz swoich ciemnych i bolesnych stron….dopiero potem mozna cos zmieniac…inaczej bedzie to tylko torowanie nowych drog, bez zadnych zmian , ale te stare drogi beda sie zawsze pokazywac, obojetnie jak bedziesz szla….dopoki sie z nimi nie skonfrontujesz, oczyscisz i zrozumiesz to nic nie pomoze….

%d bloggers like this: