Leczenie 20 lat bez skutku – wyleczenie w miesiąc. Prawdziwa historia

Medycyna nie zna tajemnicy wyleczenia, ale zapewnia sobie umiejętność przedłużania choroby
Marcel Proust

Smutne i niestety prawdziwe słowa Marcela Prousta mówią wiele o dzisiejszej medycynie, w którą niestety ciągle jeszcze wierzymy i ciągle mamy nadzieję, że może tym razem dostaniemy cudowną pigułkę, która przywróci zdrowie. Ale cudownej, uniwersalnej pigułki nie ma i nie będzie.

Mało tego, coraz większa rzesza naukowców, specjalistów, w tym lekarzy twierdzi, ze stosowane dzisiaj środki farmakologiczne dodatkowo obciążają chemią już  i tak zatruty organizm.
Z kolei wielu z nas myśli, że zioła są nieskuteczne, bezużyteczne a na dolegliwości mniejsze lub większe lepiej jest połknąć tabletkę.
Często, jeśli nawet mamy wiedzę na temat leczniczych właściwości ziół uważamy, że leczenie naturalne trwa długo zanim zaobserwujemy efekty. Ale w istocie może trwać znacznie krócej. 

Leczenie 20 lat bez skutku - wyleczenie w miesiąc. Prawdziwa historia

Chciałabym przedstawić prawdziwą historię pacjenta, który w niecały miesiąc powrócił do zdrowia po 20 latach bezskutecznego leczenia u wielu lekarzy i specjalistów z tytułami.
Pod tekstem zamieszczam krótkie nagranie video z prelekcji dla medyków, gdzie nasz szczęściarz przedstawił swoje świadectwo.

W skrócie: pacjent od 20 lat cierpiał na silną alergię na białko mlekakażdego mleka i nietolerancję laktozy.
W jego przypadku po pożycie produktu, gdzie występowały nawet śladowe ilości białka mlecznego następowała natychmiastowa reakcja – zagrażający życiu wstrząs anafilaktyczny .
Ponad 20 lat musiał bardzo uważać na skład każdego pokarmu, dodatkowo cierpiał codziennie na bóle brzucha, wzdęcia, odbijania. Jego system odpornościowy nie radził sobie nawet z banalnymi infekcjami.

Niecały miesiąc przed prelekcją został zdiagnozowany przez dr Chandrika Violet Veeramuni.
Wprowadził niewielkie modyfikacje w stylu życia, diecie, dostał naturalne lekarstwa ajurwedyjskie na bazie ziół, przypraw i roślin ze Sri Lanki.
Przez pierwsze kilka dni kluczowa dla przebiegu leczenia kuracja oczyszczająca, kolejne już ta właściwa – lecznicza.
Po 3 tygodniach pacjent czuł się doskonale. Na podstawie badania pulsu pani doktor stwierdziła, że nie ma żadnej nietolerancji i można zrobić test z mlekiem kozim.

Kolejnego dnia pacjent w naszej obecności wypił pół szklanki mleka.
Odczekałyśmy 40 minut po czym doktor zbadała brzuch, puls – wszystko w jak najlepszym porządku.
Co prawda pacjent twierdził, że czuje jakby uczucie wzdęcia, ale bez cienia wątpliwości z uśmiechem pani doktor powiedziała, że z ciałem jest wszystko w porządku. To zrozumiały strach, niepewność i ciągłe myślenie o tym, że zaraz nastąpi reakcja alergiczna są przyczyną tego typu odczuć.

Poleciła relaks i skierowanie uwagi na inne tory. Pomogło.
Od kilku dni pacjent pije codziennie po pół szklanki mleka koziego, po miesiącu włączy do diety sery, masło, jogurty, po dwóch – mleko krowie.

To nie jest odosobniony przypadek.
Miałyśmy pacjentów z chorobami skóry, układu krążenia, neurologicznymi, chorobami metabolicznymi, degeneracyjnymi, z autoagresji m.in Hashimoto, z niewydolnością nerek, wątroby, cukrzycą i wieloma innymi.
U wszystkich pacjentów nastąpiła zdecydowana poprawa lub całkowite wyleczenie.
Nie ma przypadków beznadziejnych, każdą chorobę można wyleczyć, o ile nie jest za późno.

We wspomnianej prelekcji wzięło udział ok 20 lekarzy oraz słuchacze nie związani z medycyną.

Większość medyków była żywo zainteresowana tym jak wygląda tego typu leczenie , pytała o możliwość szkoleń. Ale trzeba przyznać, że pojawiały się również oburzone głosy w rodzaju „30 lat praktykuję a teraz słyszę, że nasza medycyna jest zła”

Niektórzy chcieli sprawdzić na sobie co można wyczytać z pulsu, nie bardzo wierząc, że coś więcej niż tylko rytm serca.

Przy diagnozowaniu jednego z lekarzy dr Chandrika pewne rzeczy chciała zachować w dyskrecji  „z pewnością p. doktor wolałby, aby o niektórych jego dolegliwościach nie mówić przy pełnej sali”  i dodała szeptem „pan doktor ma problem z prostatą od dekady”
Na co lekarz głośno odpowiedział „czego mam się wstydzić? każdy mężczyzna po 50-tce ma problem z prostatą”
Dr Chandrika równie głośno, stanowczo ale skromnie oznajmiła „Nie każdy. Mój mąż ma 64 lata i ma zdrową prostatę”

Czy można liczyć na skuteczne leczenie jeśli dla lekarza permanentny stan chorobowy  jest czymś normalnym, naturalnym?
Czy można liczyć na skuteczne leczenie u lekarza, który sam nie potrafi utrzymać w zdrowiu własnego organizmu, pomóc sam sobie lub członkom swojej rodziny?

Oficjalne spotkanie trwało niemal 2 godziny. Ze względu na brak tłumaczenia materiału na język polski wybrane zostały krótkie fragmenty, w których autorka opowiada jak po latach odzyskała zdrowie i dlaczego zajęła się właśnie medycyną ajurwedyską oraz bohater artykułu Luigi Esposito, który dziś uważa się za wielkiego szczęściarza.

Bogusia della Porta

 

Przeczytaj także...

loading...
%d bloggers like this: