Niebezpieczne związki – Big Pharma i uczelnie medyczne

Niebezpieczne związki – Big Pharma i uczelnie medyczne

Poniższy zapis video przedstawia fragment długiego wywiadu udzielony przez Edwarda Griffina, dotyczący kwestii w jaki sposób firmy farmaceutyczne przejęły kontrolę nad uczelniami medycznymi.
Tekst – wolne tłumaczenie treści wideo: Redakcja.

Big Pharma i uczelnie medyczne

Bollinger: Przede wszystkim wspomniał Pan o przemyśle farmaceutycznymi, o fakcie, że mamy do czynienia z sektorem gospodarki napędzanym przez pieniądze. Mamy również lekarzy, naprawdę mądrych ludzi, genialnych medyków. Jak to jest, że ci ludzie stosują leczenie, które doprawdy nie widać by było skuteczne tak jak niektóre naturalne metody.
Wróćmy zatem do historii. Do historii American Medical Association (AMA), może naświetli Pan co się działo przez ostatnie sto lat, czego wynikiem jest stan który mamy obecnie. Wiem, że mówił Pan o tym już wcześniej, chciałbym jednak aby widzowie również posłuchali, bo wyjaśnienie jest fascynujące.

Griffin: Tak dziękuje, to naprawdę fascynująca i ważna historia.
Sądzę, że nie mamy dość czasu, by teraz przejść przez całość. Zacznijmy może od tego co mamy obecnie, a następnie zobaczymy jak dotarliśmy do punktu w którym teraz jesteśmy.
Tak jak Pan wspomniał, lekarze to inteligentni ludzie. Spójrzmy prawdzie w oczy, medycyna to kierunek o dużej selekcji. Nie można dostać się na uczelnie medyczną nie mając głowy na karku, tam dostaje się śmietanka. Najzdolniejsi młodzi ludzie kształcą się na uczelniach medycznych, na uczelniach gdzie nie przekazuje się żadnej wiedzy na temat naturalnych kuracji.
Tam uczy się tak naprawdę tylko o lekach, głownie lekach chemicznych i o tym jak reagują, w jaki sposób wchodzą w reakcje chemiczne. I tak ci studenci medycyny staja się w gruncie rzeczy farmaceutami. W pewnym sensie muszą nawet wcześniej zostać chemikami nim nawet rozpoczną pre-med (pre-med ścieżka edukacji przygotowująca studentów do studiów medycznych np. w USA, Kanadzie przypis redakcji)

Nie jest to co prawda co prawda złe, ale bardzo stronnicze podejście.
W ciągu kilku ostatnich dekad w związku z moją pracą poznałem wielu lekarzy. Wielu z nich, wywodzących się z tego matecznika edukacji, stopniowo, często boleśnie odrywało się od tego czego byli nauczeni. Sami zaczęli ponownie badać niektóre podstawowe kwestie.
Wielu z nich dokonało prawdziwego przewrotu, o czym mówią dziś zupełnie otwarcie.
Na przykład:  „podczas studiów medycznych nigdy nie dowiedziałem się niczego o roli witamin. W czasie studiów mieliśmy góra 2 godziny zajęć na temat struktury witamin i minerałów.” I tak dalej….
2 godziny zajęć w porównaniu do setek godzin na temat leków chemicznych i ich działania!
Pamiętam, jak jeden z lekarzy powiedział: „czy wiesz, że moja żona wie dużo więcej na temat odżywiania, niż ja z tego co wyniosłem z uczelni?”

lekarz koncerny farmaceutyczne

Takie rzeczy nie wywołają u nas zdziwienia, kiedy zdamy sobie sprawę z faktów w jaki sposób do tego doszło.
Olbrzymie uniwersytety medyczne i centra dydaktyczne są dlatego tak wielkie, bo wpompowano w nie olbrzymie pieniądze.
Skąd pochodzą te pieniądze?
Teraz jesteśmy na tropie. Jest takie stare powiedzenie „Follow the money” (podążaj za pieniędzmi). I zazwyczaj tak jest, że to one zaprowadzą cię na właściwy trop. Cóż, jeśli chodzi o pieniądze, przekonasz się, że większość z nich pochodzi z branży farmaceutycznej.

Przemysł farmaceutyczny zdaje sobie sprawę, że przekazując duże granty uczelniom ma podwójną korzyść. Raz, że w stają się w ten sposób filantropami. A to jest zawsze dobre z punktu widzenia wizerunku (PR). Nie mówię, że to jest złe. Oni na pewno myślą, że robią dobrze. Bo to również dla nich korzyść w kwestiach podatkowych, odliczenia itd

Ale inna, o wiele ważniejsza korzyść to taka, że kiedy już sfinansowałeś projekt badawczy masz coś w rodzaju „prawa pierwszeństwa”, czegokolwiek by nie dotyczyły badania, do decyzji w jakich kierunkach i obszarach będą prowadzone .
Jestem pewien że, jeśli byłbym szefem dużej firmy farmaceutycznej i przekazał grupie badawczej grant o wartości 20 milionów dolarów na badania naukowe, to nie byłbym zbyt szczęśliwy, gdyby ta grupa rozpoczęła badania tego czy np. mniszek lekarski może być skuteczny w leczeniu raka.
Chciałbym mieć pewność, że będzie ono dotyczyło leku, który moja firma obecnie opracowuje w naszych laboratoriach.
Jednocześnie zdawałbym sobie sprawę, że w każdej chwili mogą zabrać swój budżet przeznaczony na badania i przenieść go na inny uniwersytet czy do innego centrum badawczego i tak samo uzyskać możliwość odliczenia od podatku.

Więc chyba nie trzeba już iść dalej by zrozumieć, że kiedy pieniądze pochodzą ze źródła, które ma żywotne interesy w tym co się z nimi zrobi, to ta kwestia jest rozstrzygająca – inaczej darczyńca może nic nie przekazać.

Nie dziwi również liczba ofiar medycyny i leków

Oraz Dlaczego tak trudno zapanować nad rakiem

Przeczytaj także...

loading...
%d bloggers like this: