Współczesna pszenica zawiera tysiące szkodliwych dla zdrowia białek

Pszenica jest najpopularniejszym zbożem uprawianym w Europie i Ameryce, fatalna podstawa piramidy żywieniowej sformułowanej w USA w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, która promowała wówczas przede wszystkim produkty zbożowe z upraw objętych dotacjami.

Od tego czasu pszenica stała się składnikiem codziennego pożywienia większości populacji krajów rozwiniętych.
Poza pieczywem, makaronem, ciastami, mąka pszenna często służy jako dodatek, zagęszczacz dla całej gamy produktów spożywczych.

Współczesna pszenica zawiera tysiące szkodliwych dla zdrowia białek

Niestety, współczesne odmiany pszenicy są jednym z głównych czynników przyczyniających się do wywoływania chorób metabolicznych i innych cywilizacyjnych, otyłości, próchnicy zębów

Winę za jakość dzisiejszej pszenicy ponosi przede wszystkim genetyka rolnicza, która w ciągu ostatnich
kilkudziesięciu lat zamieniła tradycyjne zboże w produkt hybrydowy – który poza nazwą nie ma nic wspólnego z pierwowzorem.

Jest produktem krzyżówek lub hybrydyzacji czyli zmiany kodu genetycznego – mutogenezy przy pomocy przemysłowej trucizny o nazwie azydek sodu oraz poddawana wysokim dawkom promieniowania gamma i rentgenowskiego.

Intencje pomysłodawców ulepszenia pszenicy wiązały się z próbą zapanowania nad głodem na świecie poprzez zwiększenie jej uprawy, jednakże działania te doprowadziły do tego, że dzisiejsza roślina stała się prawdziwą zmorą ludzkości.
Jedyną korzyść z nowych odmian odnosi lobby pszeniczne – nowa pszenica jest wysoko wydajna z hektara i odporna, a co za tym idzie finansowo opłacalna.

pszenica mąka

Pszenica to nie tylko gluten, który staje się coraz mniej tolerowany, ale inne związki np. niestrawny kwas fitynowy, który łącząc się z żelazem, cynkiem, wapniem, magnezem i tworzy z nimi nierozpuszczalne sole w konsekwencji wypłukuje i poważnie obniża wchłanianie minerałów z pożywienia.

Nowe odkrycia wykazują jednakże ścisły związek pomiędzy białkami nowej odmiany pszenicy, a przewlekłymi stanami zapalnymi nie tylko w obrębie jelit, ale w całym organizmie co skutkuje osłabieniem układu odpornościowego, zaburzeniami metabolicznymi i licznymi chorobami.

Białka występujące w pszenicy np. ATI – inhibitor amylazy trypsyny prowadzi do stanów zapalnych w jelitach i poza jelitami m.in węzłów chłonnych, nerek, śledziony, mózgu. ATI powodują ostre reakcje alergiczne, zaburzenia immunologiczne, pogłębiają objawy wielu chorób jelit, reumatoidalnego zapalenia stawów, astmy, alergii, stwardnienia rozsianego.

Gliadyna wywołuje stany zapalne i zwiększa apetyt
Lektyny zwiększają przepuszczalność jelit dla obcych białek wywołujące reakcje zapalne i autoimmunologiczne
Amylopektyna A prowadzi do otyłości brzusznej, przewlekłych stanów zapalnych, insulinooporności a w konsekwencji cukrzycy, zapalenia stawów i chorób serca.
Gluten, ten ze zmianami wprowadzonymi w zakresie zbioru genów „D”, charakterystyczny dla pszenicy półkarłowatej powoduje stany zapalne jelit i w centralnym układzie nerwowym, przyczynił się najprawdopodobniej do olbrzymiego wzrostu zachorowań na celiakię

Wyniki badań naukowych dowodzą, że dzisiejsza pszenica może zawierać w sobie ponad 23 tysiące różnych odmian białka, z których wszystkie mogą łączyć się i mieszać, tworząc substancje szkodliwe dla zdrowia.

Modyfikowana pszenica, według literatury medycznej, powoduje ponad 200 zaobserwowanych klinicznie niekorzystnych skutków dla zdrowia m.in choroby autoimmunologiczne, alergie, choroby skórne, choroby metaboliczne, choroby jelit, wątroby, przewlekłe stany zapalne, choroby tarczycy, zaburzenia hormonalne, immunologiczne, choroby kardiologiczne, reumatoidalne, neurologiczne, psychiczne i wiele więcej. Pełna lista  TUTAJ

pszenica

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat pszenica karłowata praktycznie zdominowała inne odmiany, stanowiąc globalnie ponad 96% procent zasiewów.
Współczesne szczepy zmodyfikowane są do tego stopnia, że nie są już w stanie przetrwać w naturalnym środowisku, bez wykorzystania pestycydów i herbicydów w tym glifosatu – sklasyfikowany przez WHO  jako substancja rakotwórcza. 
Glifosat  ta uszkadza komórki wątroby, przerywa wiązania w ścianie jelit, niszczy enzymy oraz florę jelitową, co w efekcie powoduje szereg zaburzeń funkcjonowania układu pokarmowego, co znajduje w konsekwencji odbicie w całym organizmie. Jest to jeden z wielu powodów dla których powinniśmy unikać nie tylko pszenicy ale również roślin GMO. 

Dr William Davis – kardiolog, kilka lat temu opublikował książkę zatytułowaną Wheat Belly (Pszeniczny Brzuch) gdzie przytacza niezbite dowody ze swojej wieloletniej praktyki lekarskiej, że produkty wyprodukowane z pszenicy u wielu ludzi powodują masę schorzeń w tym choroby serca, nadciśnienie, cukrzycę, alergie, przewlekłe stany zapalne i wiele innych. Fragment wywiadu na końcu artykułu.

zabójcza pszenica

O tym, co się dzieje po odstawieniu pszenicy dr Davies pisze:

Ci, którzy zrezygnowali z pszenicy, opowiadali mi o zmianach na lepsze: ustępowały u nich bóle stawów, cofał się artretyzm, znikały przewlekłe wysypki, astma cofała się na tyle, że niektórzy mogli odstawić inhalatory, znikały przewlekłe infekcje zatok przynosowych, ustępowała opuchlizna nóg, znikały ciągnące się latami migreny i bóle głowy

Genetycy zajmujący się produkcją rolniczą pracują na roślinach, nie na ludziach. ….
Moim zdaniem to fundamentalny błąd, który leży u źródeł cierpienia wielu ludzi w dobrej wierze spożywających produkty inżynierii genetycznej, błędnie nazywane pszenicą.

Należy dodać do tego sam proces produkcji pieczywa z mąki pszennej

Pieczywo jest pieczone na drożdżach ze sztucznymi spulchniaczami, ulepszaczami, konserwantami, zapachami, emulgatorami a nawet gipsem.
Tak naprawdę to nie wiadomo co jest dodawane do chleba bo nikt tego nie bada.
Typowe składniki to Mono i diglicerydy, stearoilomleczan sodu (SSL), Dwu Acetylo Estry kwasu winowego (DATEM), lecytyna sojowa GMO, azodicarbonamide, bromian potasu, propionian wapnia, chlorowodorek i dwusiarczan sodu, siarczan amonowy i wiele innych składników chemicznych, oczywiście dodawane są w takich ilościach ze nie spowodują natychmiastowej choroby czy zgonu, niemniej jednak są trucizna dla organizmu i tak naprawdę nie wiemy, jaką ilość można zjeść bez uszczerbku dla zdrowia.

Obecnie prawie wszystkie  odmiany pszenicy to półkarłowata, wysokowydajna, niska roślina o grubym źdźble i dużych ziarnach. Stare odmiany uprawiane są na niewielkich obszarach południowej Francji i Włoch.

We Włoszech ze starych odmian pszenicy małe rodzinne fabryczki i piekarnie produkują makaron, pieczywo, pizzę i inne wyroby ale dostępne tylko na lokalnym rynku. Duże koncerny importują pszenicę głownie z USA.

Co prawda, cena tych wyrobów jest nieco wyższa, ale po konsumpcji nie ma żadnych sensacji jelitowych typu wzdęcia, czego sama doświadczam spożywając na co dzień produkty z pszenicy semola (mąka jest ciemniejsza, koloru żółtego), a od czasu do czasu jak zdarzy mi się zjeść „normalny chleb” przez kilka godzin odczuwam wyraźny spadek energii, ociężałość i wzdęcia.

pszenica semola

W Polsce dostępne są dobrze przyswajalne pierwotne odmiany pszenicy takie jak orkisz, płaskurka, samopsza – warto po nie sięgać dla zachowania zdrowia.

Bogusia della Porta

Fragment wywiadu z dr. Williamem Davisem 

Tom Naughton: Jest Pan kardiologiem, a mimo to napisał Pan książkę na temat szkodliwości spożywania pszenicy. Jak zainteresował się Pan właśnie pszenicą? Na jakiej podstawie zaczął Pan podejrzewać, że pszenica może być przyczyną wielu współczesnych problemów zdrowotnych?

William Davis: Wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu. Zalecałem wtedy swoim pacjentom całkowite wyeliminowanie z diety pszenicy. Robiłem to zgodnie z prostą logiką: skoro pokarmy z pszenicą podnoszą poziom cukru we krwi bardziej niż każda inna żywność, w tym biały cukier, to zaprzestanie spożywania pszenicy powinno stężenie cukru we krwi obniżać. Poziom glukozy we krwi uznawałem za podstawowy problem, ponieważ ok. 80% osób odwiedzających mój gabinet miało cukrzycę, albo „przedcukrzycę”, albo stan, który ja nazywam „przed-przed-cukrzycą” [w oryg. pre-pre-diabetes]. Mówiąc krótko, większość moich pacjentów miała zaburzone parametry metaboliczne.

Rozdawałem moim pacjentom prostą, dwustronicową ulotkę ze wskazówkami mówiącymi, w jaki sposób mają wyeliminować z diety pszenicę i jak uzupełnić utracone w ten sposób kalorie jedząc więcej zdrowych pokarmów takich jak warzywa, orzechy, mięso, jaja, awokado, oliwki, oliwa z oliwek itp. Po trzech miesiącach wracali do mnie z niższym poziomem glukozy we krwi na czczo oraz niższym stężeniem hemoglobiny A1c, która odzwierciedla poziom cukru z ostatnich 60 dni. Niektórzy „cukrzycy” stawali się „nie-cukrzykami”. Podobnie działo się u „przedcukrzyków”. Zwykle wracali też ważąc ok. 15 kg mniej.

Ale nie tylko to. Ci, którzy zrezygnowali z pszenicy, opowiadali mi o innych zmianach na lepsze: ustępowały u nich bóle stawów, cofał się artretyzm, znikały przewlekłe wysypki; astma cofała się na tyle, że niektórzy mogli odstawić inhalatory; znikały przewlekłe infekcje zatok przynosowych; ustępowała opuchlizna nóg; znikały ciągnące się latami migreny i bóle głowy; dochodziło do złagodzenia objawów choroby refluksowej przełyku oraz zespołu jelita drażliwego. Na początku tłumaczyłem pacjentom, że to tylko zbieg okoliczności. Ale to samo powtarzało się tyle razy, że nie mogło być dziełem przypadku. Było to ewidentnie powtarzalne zjawisko.

Zacząłem wtedy wszystkim swoim pacjentom zalecać, aby zrezygnowali ze spożywania pszenicy. Zawsze kiedy tak się działo, obserwowałem poprawę stanu zdrowia dotyczącą bardzo różnych schorzeń. Jak dotąd nie było nawrotów.

TN: W swojej książce przytacza Pan sporo badań naukowych, ale również powołuje się na przypadki z własnej praktyki lekarskiej. Nasuwa się zatem pytanie z gatunku, co było pierwsze –jajo czy kura? Czy najpierw zaobserwował Pan, że pacjenci, którzy jedzą dużo pszenicy, mają więcej kłopotów ze zdrowiem i dopiero wtedy zaczął Pan wertować literaturę naukową pod kątem weryfikacji swojej hipotezy? Czy było na odwrót i znane Panu badania naukowe sprawiły, że zaczął Pan zwracać uwagę na skład diety swoich pacjentów?

WD: Doświadczenie praktyczne było pierwsze. Jednak uderzyło mnie to, że chociaż moje przypuszczenia były tak dobrze udokumentowane w literaturze medycznej, to były w większości ignorowane i nie przebijały się ani do opinii publicznej, ani do świadomości przeważającej części moich kolegów-lekarzy. Znaczna część tych źródeł pochodzi z badań genetycznych prowadzonych w rolnictwie, a mogę Pana zapewnić, że moi koledzy nie studiują tej dziedziny. Ja nie tylko się w nią wgłębiłem, lecz rozmawiałem również z badaczami z ministerstwa rolnictwa [ang. USDA] oraz naukowcami z wydziałów rolnictwa na różnych uniwersytetach. Dzięki temu udało mi się dogłębnie poznać tę problematykę.

Jeden z powodów, dla którego te informacje nie zostały dotychczas upublicznione, polega na tym, że genetycy zajmujący się produkcją rolniczą pracują na roślinach, a nie na ludziach. W środowisku tym panuje powszechny i głęboko zakorzeniony pogląd, że bez względu na to jakich technik używa się przy genetycznych modyfikacjach takich roślin jak pszenica, i tak nadają się one do spożycia przez ludzi. Pewnych pytań się tam po prostu nie zadaje. Moim zdaniem to fundamentalny błąd, który leży u źródeł cierpienia wielu ludzi, którzy w dobrej wierze spożywają produkty inżynierii genetycznej, błędnie nazywane „pszenicą”.

TN: Zatem po zidentyfikowaniu pszenicy jako źródła różnych dolegliwości, zaczął Pan doradzać swoim pacjentom rezygnację ze spożywania pszenicy. Ale co skłoniło Pana do zrobienia kolejnego kroku tj. napisania książki na ten temat?

WD: To, co zaobserwowałem u ludzi, którzy wyeliminowali pszenicę ze swojej diety, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. W ciągu 6 miesięcy zrzucali ok. 30 kg wagi, poprawiał się u nich nastrój, wracała chęć do życia, ustępowały schorzenia związane ze stanami zapalnymi np. wrzodziejące zapalenie jelita grubego lub reumatoidalne zapalenie stawów, znikały przewlekłe wysypki. Efekty te powtarzały się raz po raz. Uznałem wtedy, że nie mogę przemilczeć tej kwestii i ukryć jej w zaciszu swojego gabinetu.

dalsza część wywiadu TUTAJ 

Przeczytaj także...

loading...
%d bloggers like this: