Rolnictwo oparte o GMO zagrożeniem dla ekosystemu i człowieka

Rolnictwo jest ważne nie tylko dlatego, że wytwarza najważniejsze dla egzystencji człowieka produkty żywnościowe.
Nasze zdrowie i dobrobyt zależą przede wszystkim od jakości rolnictwa, a pośrednio od wartości zdrowotnej jego produktów, od tego jak wykorzysta je przemysł spożywczy i wreszcie jak naturalne produkty zarówno rolnictwa jak i przyrody zostaną wykorzystane przez farmację i medycynę.

Rolnictwo oparte o GMO zagrożeniem dla ekosystemu i człowieka

Wmawia się nam, że tylko wielkoprzestrzenne rolnictwo jest ekonomiczne i powoli likwiduje się drobnych rolników, pozbawiając ich ziemi i warunków do życia.

Czy tego typu rolnictwo się sprawdza?

Raport ze szczytu poświęconemu ziemi w 1992 roku dał wgląd w stopień wyeksploatowania obszarów uprawnych i pastwisk na świecie na przestrzeni ostatnich 100 lat. Okazuje się, że najbardziej wyeksploatowanym obszarem jest Ameryka Północna, gdzie gleba utraciła 85% zawartości swoich składników mineralnych wskutek stosowania przyjętych sposobów uprawy.
Nasz organizm, podobnie jak i wielu zwierząt, do uzyskania i utrzymania dobrego zdrowia wymaga kilkudziesięciu różnych pierwiastków. W Polsce nawozimy trzema – azotem, fosforem i potasem. Zdecydowanie one nie wystarczają. Na domiar złego są antagonistami większości pozostałych.

To samo dzieje się ze środkami ochrony roślin. Są to jedyne związki toksyczne wprowadzane do środowiska masowo i to w majestacie prawa. Mówi się nam, że ilości pestycydów w żywności są tak małe, że można to zlekceważyć.
Jednak nawet te minimalne ilości konsumowane przez całe życie to bardzo poważny problem.

Bioróżnorodność a GMO 

Do niedawna obszar rolniczy Polski był bogaty w zasoby bioróżnorodności. Dzięki prowadzonej gospodarce rolnej udawało się zachować wysoką jakość gleb. Mając takie walory Polska była w stanie produkować żywność najwyższej jakości.

Rolnictwo małe rodzinne gospodarstwa

Wprowadzenie roślin GMO do Polski przekreśliło tę naszą unikalność.

Monokultura jednej toksycznej rośliny w uprawach GMO wyklucza istnienie wszystkich pożytecznych gatunków, które decydują o jakości gleby, ograniczają rozwój szkodników i pozwalają pszczołom zapylać.
Pszczoły nie zapylą takiej, której nektar jest toksyczny, a jeśli zabiorą toksyczny pyłek do ula może zginąć cały rój (co się aktualnie dzieje na niespotykaną dotąd skalę LINK). Jeśli stworzy się monokulturę, na której występuje tylko jedna toksyczna roślina, to zniszczy się pszczele pastwiska, dzięki, którym pszczoły istnieją.

Bezpieczeństwu żywnościowemu Polski  zagrażają temu rośliny GMO, nowoczesne rolnictwo i chciwość właścicieli wielkich koncernów. Sprywatyzowano większość centrali nasiennych, sprzedając je bezmyślnie firmie Monsanto, która je po prostu zlikwidowała jako konkurenta. Pomysł na GMO się nie sprawdził, a brak nasion niemodyfikowanych – zlikwidowanych przez Monsanto – może doprowadzić do głodu.

Ubogi rolnik polski nie ma powodu do dzielenia się niewielkim zyskiem ze swojej produkcji z międzynarodowym kapitałem i płacenia mu dodatkowo tantiem od „wartości intelektualnej” za jego chore pomysły.

Polegając na tradycyjnych nasionach, rolnicy potrafili sprostać wielokrotnym suszom i nigdy nie mieli głodu.

Umieli się dostosować do lokalnych warunków ekologicznych i prowadzić uprawy nawet na słabych glebach i to bez irygacji. Zdolność do przechowywania i do ponownego używania tradycyjnych nasion zawsze zapewniało bezpieczeństwo żywnościowe. Polska nie miała żadnego powodu by sprowadzać, a tym bardziej produkować żywność GMO, na którą popyt na świecie systematycznie spada, podczas gdy inne kraje wprowadzają całkowity zakaz.

Rolnictwo oparte na roślinach genetycznie modyfikowanych jest niebezpieczne, gdyż włączono w nie obcy genetycznie materiał. Masowo produkowane szybko rosnące hybrydy wypierają naturalne odmiany roślin i sprawiają, że giną one bezpowrotnie.

Stan biologiczny polskich gleb był znakomity, ze względu na nie wielkie nawożenie NPK, minimalne wykorzystywanie chemicznych środków ochrony roślin ale również dlatego, że polskie rolnictwo przetrwało w układzie szachownicy pól. Sprzyja to różnorodności, małemu zmęczeniu gleb.

Rolnik, który wysiewa powtórnie własne ziarno uprawia piractwo nasienne

Wojna ekonomiczna

Wszyscy dowiadujemy się z mediów o konfliktach militarnych, ale wielu z nas nawet nie zdaje sobie sprawy, że jesteśmy ofiarami podstępnej i wyjątkowo okrutnej wojny.
Jest to wojna ekonomiczna wytoczona przez eugeników – najbogatszych ludzi na tej planecie przy współpracy chciwych polityków.
Do wojny przeciwko ludzkości wykorzystuje się takie firmy jak Monstanto, nieskuteczne a wręcz szkodliwe leki i chemikalia. Do tego służą takie wynalazki jak antykoncepcyjne nasiona GMO, masowo stosowany skrajnie toksyczny preparat Roundup.

Próby zmonopolizowania światowego rynku nasion przez firmy biotechnologiczne produkujące nasiona roślin modyfikowanych genetycznie są największym zagrożeniem dla biologicznej różnorodności, której brak może zagrozić pojawieniem się chorób i szkodników monokultur roślinnych, a w konsekwencji widmem głodu dla całych populacji. Warto przypomnieć, że nasiona są podstawowym ogniwem w łańcuchu żywieniowym i ten, kto kontroluje produkcję żywności na świecie, ma wpływ na zdrowie całej ludzkości, ma nad nią władzę.

Obecnie rynek ten jest prawie w 100% w rękach 6 światowych liderów, z których największe to: Monsanto, Du Pont, Dow (USA), Syngenta (Szwajcaria), Bayer Crop Science, ZBASF (Niemcy).

Ich działalność stanowi olbrzymie zagrożenie dla światowego rolnictwa i biologicznej różnorodności, która jest największym skarbem, pozwalającym na istnienie populacji, nie tylko człowieka, ale i wszelkich innych istot żywych. Nad doskonaleniem tej różnorodności i coraz lepszym jej wykorzystaniem pracowały liczne pokolenia rolników przez kilka tysięcy lat, kierując się głębokim szacunkiem do przyrody.

Przykładami skrajnego nieposzanowania biologicznej różnorodności były próby wprowadzenia ziemniaków GMO do Boliwii – regionu wielu naturalnych odmian tej rośliny (na szczęście nieudanej), czy kukurydzy GM do Meksyku. Natomiast likwidacja naturalnego banku roślin zbożowych w dolinie Eufratu i Tygrysu jest także dowodem na świadome prowadzenie destrukcyjnej działalności, mającej na celu wyeliminowanie wszelkiej konkurencji.

rolnictwo bioróżnorodność

Bioróżnorodność i jej znaczenie 

Bogactwo gatunków roślin, zwierząt i mikroorganizmów oraz ich wzajemne relacje są przedmiotem badań nauk przyrodniczych, a szczególnie ekologii i ochrony środowiska.
W każdym ekosystemie występują setki, a nawet tysiące gatunków powiązanych ze sobą. Ta różnorodność genetyczna zapewnia im możliwość przetrwania w zmieniających się warunkach.
Brak zrozumienia dla złożoności procesów zachodzących w otaczającej nas przyrodzie i nieodpowiedzialne traktowanie jej wyłącznie jako źródła korzyści finansowych, stanowi dla tej bioróżnorodności ogromne zagrożenie. W ostatnich kilkunastu latach problem ten szczególnie się nasilił na skutek działań wielkich koncernów biotechnologicznych.

W XX wieku w Indiach wyróżniano 30 tysięcy odmian ryżu, o znacznie lepszym przystosowaniu do warunków środowiska i do wielu gatunków agrofagów. Dziś uprawia się zaledwie 10 gatunków ryżu. Bangladesz stracił blisko 7 tys. tradycyjnych odmian i wiele gatunków ryb, a Filipiny ponad 300.

Na ptasią grypę zapadało niewiele dzikich gatunków ptaków, a hodowle zwłaszcza masowe, gatunków genetycznie do siebie podobnych, np. drobiu, ginęły w 100 procentach. Niezależnie od tych działań ocenia się, że w ostatnich latach wyginęło około 30 %  z około 5 tysięcy ras hodowlanych na świecie.

Dobrym przykładem są ekosystemy lasów tropikalnych, które tworzyły się przez miliony lat. Obecnie po prowadzonych na wielką skalę wyrębach pod uprawę soi okazało się, że lasy te zostały bezpowrotnie utracone, i już obserwuje się skutki tego procederu w postaci niekorzystnych zmian klimatu Ziemi.

Tworzenie gatunków GMO przywodzi na myśl sposób traktowania przyrody na podobieństwo handlowca, poruszającego się ze zręcznością słonia w składzie porcelany.

Bierze się w niej pod uwagę np. większą masę czy szybszy wzrost roślin, ale zupełnie ignoruje ich rolę w środowisku: tego jak jak zniosą lokalne warunki klimatyczne, czy nie spowodują zagrożeń np. nowych infekcji, schorzeń i jaki będzie ich wpływ na gatunki lepiej przystosowane do lokalnych warunków ekologicznych.

W ostatnich kilkudziesięciu latach rolnicy są systematycznie ograbiani ze swoich osiągnięć przez wielkie korporacje produkujące nasiona, których celem jest wyłącznie zysk i to za wszelką cenę. Masowo produkowane szybko rosnące hybrydy wypierają naturalne odmiany odporne na choroby i szkodniki. Uzależnia to rolników od systematycznego stosowania chemicznych środków ochrony roślin, bez których stosowania hybrydy te nie byłyby w stanie normalnie egzystować.

jak nas trują rolnicy

Rolnictwo oparte na roślinach genetycznie modyfikowanych nie tylko prowadzi to do pewnego rodzaju sterylizacji środowiska, która pozbawia np. pszczoły bazy pokarmowej, ale wprowadza do tkanek roślin, które mają być zjadane przez ludzi i zwierzęta toksyczne białka produkowane przez bakterie. Dobrym przykładem są nowe odmiany pszenicy zawierające ponad 20 tysięcy szkodliwych białek LINK

Z ekologicznego i narodowego punktu widzenia istnieje konieczność ochrony gatunków rodzimych

W Polsce mieliśmy jeszcze niedawno wiele ras i gatunków zwierząt przystosowanych do miejscowych warunków klimatycznych i do lokalnej roślinności. Zwierzęta te charakteryzowały się przede wszystkim długowiecznością np. krowy żyły nawet 20 lat, a na 15-letnią nikt nie mówił, że jest stara. Miały one wysoką płodność i wielką odporność na choroby, doskonale wykorzystywały lokalne pasze i dawały mleko o zawartości tłuszczu, o jakiej dziś nie można nawet marzyć.

Niestety  o doborze ras nie decydowali specjaliści, ale komunistyczni politycy, którzy polecili zlikwidowanie wszystkich lokalnych ras pierwotnych. W czasach PRL wyniszczono je w bardzo poważnym stopniu. Państwowym dekretem zabroniono utrzymywania tzw. rozpłodników, wszystkie poddawano kastracji. Opornych rolników stawiano przed kolegiami, nakładano kary administracyjne, szykanowano ich także częstymi kontrolami obór, a nawet zmuszano sołtysów do donosicielstwa.

Nowe rasy nie są już tak długowieczne, żyją zaledwie 6-7 lat. Wraz z importowanymi owcami przyniesiono do Polski groźne i nieznane u nas choroby, takie jak: rzucawka, powolne wirusy czy priony, śmiertelne dla owiec. Niezależnie od tych działań ocenia się, że w ostatnich latach wyginęło około 30% z 5 tys. ras hodowlanych na świecie.

GMO rosja zakaz

Niebezpieczny patent

Klasycznym przykładem kontrolowania produkcji nasion jest patent „Terminator Technology”. Jest to złożona manipulacja genetyczna, która powoduje, że ziarno drugiego pokolenia staje się jałowe, niezdolne do kiełkowania. Jest to olbrzymie zagrożenie dla światowego rolnictwa i dla bezpieczeństwa żywności i nie ma nic wspólnego z ratowaniem świata przed głodem.

Jak na ironię, za takie wynalazki przyznaje się patenty, zamiast surowo karać ludzi, którzy prowadzą tego rodzaju badania i dokonują takich wynalazków. Żaden żywy organizm nie powinien podlegać prawom patentowym. Patenty na GMO to prawnie zalegalizowane zuchwałe i nadzwyczaj perfidne złodziejstwo.

Rolnicy, którzy kupują nasiona roślin GMO, uzależniają się od korporacji.
Ziarno to jest bowiem patentowane i trzeba je kupować co roku od producenta i nie wolno wysiewać ziaren zebranych z własnych upraw. Od niedawna Polski rolnik wysiewający własne ziarno staje się przestępcą – piratem nasiennym LINK

Cywilizacja śmierci

Nasza cywilizacja wkroczyła na drogę „postępu” bez zastanawiania się nad konsekwencjami swego niekontrolowanego rozwoju.
Chemikalia produkowane w fabrykach, wytwórniach artykułów rolniczych przenikają do prawie każdego zakątka naszej planety. Nie ma już dziś gleb wolnych od resztek zalegających tam pospolitych pestycydów jak DDT choć środek ten wycofano już wiele lat temu.

Dziś nikt już z nas nie może uniknąć kontaktu z choćby minimalnymi dawkami substancji trujących i zanieczyszczających środowisko, w którym żyjemy. Mogą to być nie tylko masowo stosowane trucizny ochrony roślin, „leki”, ale gazy i pyły przemysłowe, spaliny związane z transportem, formaldehyd obecny w elementach konstrukcyjnych budynków czy benzen i inne związki w wodzie pitnej itd.

Dziś już postuluje się, aby nie mówić o zdrowej żywności, ale o bezpiecznej żywności i trzeba się modlić, żeby ona taka była. Tajemnica produkcji chroni producenta, ale nie konsumenta. Tak więc zyski przemysłowców są ważniejsze od zdrowia społecznego. Nic więc dziwnego, że wraz tymi zagrożeniami pojawia się coraz więcej schorzeń nie zawsze łatwych do diagnozowania i leczenia.

Małe gospodarstwa a globalny przemysł rolniczy

Generalnie podważa się wydajność małych gospodarstw rodzinnych, co jest dużym nieporozumieniem lub celowym kłamstwem.  (przyp. redakcji -przykład małego rodzinnego gospodarstwa uzyskującego wysokie plony LINK)

gospodarstwo 400m2 2,7 ton zywnosci rocznie

Faktem jest, że w globalnym modelu jest lepsza wydajność pracy, a nie wydajność z hektara.
Uzyskuje się ją dzięki ogromnym nakładom na traktory czy kombajny, a wcale nie większą wydajnością z ziemi.
Ten ciężki sprzęt poprzez nacisk pogarsza strukturę gleby i znakomicie rozsiewa chwasty.
Uprawy w gospodarstwach rodzinnych są oparte w dużej mierze na pracy fizycznej i wykorzystaniu zwierząt, a ich wydajność pracy jest mniejsza. Jednak to państwo powinno się cieszyć, że ludzie mają pracę, a nie produkować masowo bezrobotnych.

Produkcja globalna wcale nie jest tańsza. Jest to mit oparty na kłamliwej analizie statystyk ekonomicznych. Scentralizowany system wymaga rozwinięcia kosztownego transportu na olbrzymie odległości.

Czy to jest ekonomiczne? Wystarczy przyjrzeć się np. problemowi mleka na terenie Wielkiej Brytanii. W 1996 roku import mleka w tym kraju wyniósł 114 000 ton. Czy działo się to dlatego, że brytyjscy rolnicy nie byli w stanie zaspokoić krajowego popytu na mleko? Z pewnością nie, ponieważ w tym samym roku wyeksportowali 119 000 ton mleka.
Powstaje pytanie – kto ponosi koszty transportu – takiego ekonomicznego bezsensu? Zwolennicy wolnego handlu nie przekonają nas, że flotylle statków, ciężarówek i samolotów przewożących te same produkty często w przeciwnych kierunkach, prowadzą do poprawy ekonomicznej wydajności.

W obliczu tych faktów  ratowanie polskiego rolnictwa przed ekspansją koncernów biotechnologicznych jest polską racją stanu.
Najlepszy rolnik wśród premierów Wincenty Witos w swoim przemówieniu w sejmie powiedział:

Ziemia jest największym dobrem, jakie posiadają narody, bez niej nie może być ani własnego państwa, ani wyżywienia. Nie jest obojętne w czyim ręku taki skarb się znajduje

nie jest obojętne czy znajduje się w rękach rolników, od wieków gospodarzących na swojej Ziemi, czy w rękach obcych koncernów zainteresowanych ograniczaniem liczby ludzi na świecie i zyskiem za cenę niszczenia ludzkiego zdrowia i środowiska.

Prof. zw. dr hab. inż. Stanisław Wiąckowski

Autor jest specjalistą w zakresie ekologii i ochrony środowiska, związany z ekologią dla rolnictwa, medycyny i energetyki. Wieloletni pracowniki naukowy Akademii Świętokrzyskiej, SGGW w Warszawie, Instytutu Badawczego Leśnictwa w Krakowie i w Katowicach

Piśmiennictwo:
Gerwin M.,2011, Żywność i demokracja. Wprowadzenie do suwerenności żywnościowej.
McDuffie i inni, Non Hodkin’s lymphoma and specific exposures in men:cros-Kanada study of pesticides and health. Cancer Epidemiology and Preventions vol.10 p:1155 – 1163
Rapp D J., 2007, Ouer toxic Word. A Wake up call. Chemical damage your body, brain, behavior and sex. Board Certified in Environmental Medicine, Pediatrics and Allergies. S: 511
Wiąckowski S K., 2006, Biologiczne metody ochrony roślin w Polsce historia, sukcesy, niepowodzenia, perspektywy
Wiąckowski S.K., 2009, Genetycznie modyfikowane organizmy zagrożenie dla zdrowia, rolnictwo i środowiska
Wiąckowski S. K., 2011, Rola żywności w leczeniu i profilaktyce
Wiąckowski S. K., 2011, Wybrane zagadnienia z ekologii rolniczej, leśnej i ochrony przyrody
Wiąckowski S. K., 2012, Dokąd zmierza współczesna cywilizacja Nexus Nr 1(81)s: 13- 16

Przeczytaj także...

loading...
  • Kasia N.

    sory, może w Los Angeles gospodarstwo jest w stanie tyle wytworzyć, ale na pewno nie w Polsce. W polsce jest zimno i niektóre rośliny wogóle nie chcą owocować. Moj dziadek opowiadał, jak dawniej było, jak ludzie na podhalu żyli z rolnictwa. Jak było? Głód! Dzieci na wiosnę chodziły głodne! Było tak, że ziemniaki się kończyły (a trzeba było zostawić trochę żeby zasadzić z nich nowe. Krowa była, ale przecież nie zabijesz krowy, bo cielaka nie urodzi i mleka nie będzie. Kury były, no ale to na jajka. Nie mówiąc o tym, że praca w polu to jest niesamowicie męcząca sprawa, wymagająca odpowiedzialności, i nie ma od tego urlopu. Ktoś kto pisał ten artykuł kompletnie nie zdaje sobie sprawy, że uprawa to jest skomplikowana sprawa, i wprawdzie jakieś tam gospodarstwo świetnie prosperuje, ale ma fajny klimat, a poza tym gdyby wszyscy takie mieli, to nikt by nie zapłacił temu gospodarstwu tyle za warzywa.

%d bloggers like this: