Żyjemy dłużej ? Wcale nie, to kolejna manipulacja na potrzeby polityków

Żyjemy dłużej, długość życia ciągle się wydłuża – z całą pewnością przeciętny Kowalski z przekonaniem w ten sposób myśli, ba jest tego pewien.
Niestety, nie jest to prawda, a jedno z największych kłamstw powtarzanych przez media i polityków.

Marek Twain kiedyś przytomnie zauważył

są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki

Właśnie na manipulowaniu statystykami serwuje się opinii publicznej kłamstwo, że żyjemy dłużej.

Mówi się, że długość życia ciągle się wydłuża się dzięki rozwojowi medycyny, farmacji, zdobyczom cywilizacyjnym – biorąc pod uwagę wypadkową ze statystycznie ujętych ilościowo narodzin i zgonów wydawało by się, że tak jest ale to tylko pozory.

Głównym powodem fałszywych twierdzeń jest błędne rozumienie tego, co oznacza „długość życia” i w jaki sposób jest mierzona.

Statystyki mierzenia średniej długości życia są prowadzone stosunkowo od niedawna.
Wg Wikipedii średnia długość życia w 1900 roku wynosiła 48 lat przyjmując do obliczeń okres od niemowlęctwa.
Ale jeśli się zmierzy długość życia powiedzmy od 5 lat – średnia wyniesie dużo ponad 60 lat.
Wynika to z faktu, że ze względu na warunki była bardzo duża śmiertelność niemowląt i małych dzieci.
Najbardziej krytycznym okresem do przeżycia w tamtym były wczesne lata dzieciństwa, jakby tego było mało kobiety często umierały w połogu, z braku higieny szerzyły się epidemie, żniwo zbierały toczące się nieustannie lokalne wojny i konflikty zbrojne, bywały okresy głodów z powodu nieurodzajów, z braku dostatecznej wiedzy medycznej zwykła rana czy infekcja zęba kończyły się niejednokrotnie śmiercią.

Biorąc pod uwagę, że w naszych czasach czynniki te zostały wyeliminowane, długość życia powinna wzrosnąć co najmniej o 50%. Jednak przeciętny wzrost długości życia obecnego 65-latka wynosi zaledwie około 3 lata podczas gdy wiek emerytalny wynosi 65-67 lat.

Żyjemy dłużej

100 letni mieszkaniec Sardynii podczas pracy w polu fot. Nicoya Peninsula

Jak podaje FORBES przyczyną tej cynicznej manipulacji są korzyści polityczno-finansowe.
Wzrost przeciętnej długości życia jest uzasadnieniem do podnoszenia wieku emerytalnego, składek funduszy emerytalnych, ubezpieczeń społecznych, na życie i wygospodarowanie nadwyżek. Dlatego politycy przy każdej okazji do wprowadzania zmian ustaw używają argumentu, że żyjemy dłużej.

Pójdźmy dalej za statystykami
Wg obiegowych danych średnia długość życia w starożytnej Grecji wynosiła 28 lat. Zgodnie z takową informacją przeciętny Kowalski jest przekonany, że żyjemy znacznie dłużej niż Grecy.
Nie bierze pod uwagę faktu, że w Sparcie zawodowych żołnierzy zwalniano ze służby dopiero w wieku 60 lat.
Jak to możliwe, jeśli nie dożywali do 30-tki?

Dalej, sławni Grecy z tamtego okresu żyli, również dłużej niż powinni np. Platon 80 lat, Arystoteles 62 lata, Demokryt 90 lat, Sokrates 70 lat, Epikur 71 lat, Euklides 79 lat, Hipokrates 90 lat,  Pitagoras 75 lat, Tales z Miletu 75 lat, Sofokles 99 lat.

W zapiskach kronikarzy można znaleźć informacje, że w starożytnej Persji ludzie żyli bez opieki medycznej 80 i więcej lat.
Aleksander Wielki podczas podboju Persji spotkał tamtejszego arystokratę Artabazosa, który w wieku 95 lat dosiadał jeszcze konia Kurcjusz Rufus (VI, 14).

Podobnie w Cesarstwie Rzymskim, gdzie podaje się średnią życia 20-30 lat.
Oczywiście, średnią tą zaniża wysoka śmiertelność dzieci. Około 1/3 z nich umierała nie ukończywszy 5 lat.
Wielu rzymian ginęło tragicznie w pojedynkach, walkach, na porządku dziennym było mordowanie i dodawanie trucizn do napojów niewygodnym osobom, których chciano się pozbyć.
Jednak z inskrypcji nagrobnych wynika, że około 1/5 populacji żyło dłużej niż 60 lat, a około 8% powyżej 80.

Sławni ludzie minionych wieków tworzyli wielkie dzieła w bardzo późnym okresie życia zachowując do końca jasny umysł.
Leonardo da Vinci doskonalił Monę Lizę latami, ukończył obraz mając 60 lat.
Michał Anioł sławne freski Nawrócenie św. Pawła i Ukrzyżowanie św. Piotra, namalował mając lat 75 co jest zadaniem wymagającym dużo więcej wysiłku niż malowanie na płótnie.
Kiedy powstały te dzieła, ich autorzy statystycznie od dawna powinni być martwi.

Z drugiej strony te same media informują nas, że żyjemy dłużej ale jednocześnie:

  • Dramatycznie zwiększa się zachorowalność i umieralność na raka, pomimo ogromnych sum pieniędzy wykładanych na badania nad rakiem, obecnie dwóch na trzech pacjentów chorych na raka umrze w ciągu pięciu lat.
  • Zwiększa się umieralność na choroby serca i układu krążenia
  • Mamy epidemię cukrzycy i chorób metabolicznych

Na zdrowy rozsadek, już samo to jest nonsensem.
Jeśli systematycznie zwiększa się umieralność z powodu różnych chorób, to nie żyjemy dłużej a krócej.
Ważna jest tak samo nie tylko długość życia ale jego jakość.
Co z tego, że ktoś osiąga słuszny wiek, jeśli ostatnie lata nie wie jak się nazywa, nie poznaje najbliższych,  ma problemy z poruszaniem, żyje nieustannym w bólu zażywając tony leków, nie potrafi sam jeść lub sika po spodniach do butów?

Nie potrzeba specjalnego wysiłku intelektualnego, aby dojść do ciekawych spostrzeżeń.

Otóż śmiertelność w czasach sprzed industrializacji rolnictwa miała głownie związek z ze zgonami okołoporodowymi, ranami odniesionymi w czasie walk, chorobami zakaźnymi, zarazami.
Takie choroby zbierające obecnie śmiertelne żniwo jak nowotwory, choroby serca i krążenia, cukrzyca, osteoporoza, choroby metaboliczne, autoimmunologiczne praktycznie nie występowały.
W obecnych czasach w społeczeństwach tzw dzikich – również nie występują.

Hunza plemię długie życie

Jednym z przykładów jest plemię Hunza z Himalajów liczące około 87 tysięcy osób.
Mimo trudnych warunków, bez opieki medycznej, chemicznych leków i lekarzy dożywa nawet do 120 lat nie znając chorób, a ich kobiety rodzą dzieci nawet w wieku 65 lat i wyglądają bardzo młodo.

Kiedy Renee Taylor,młoda Amerykanka, po raz pierwszy zetknęła się z Hunzami – plemieniem żyjącym w odciętej od świata dolinie Himalajów – zdumiało ją, że nie ma wśród nich starców. Najstarsza „na oko” kobieta wyglądała na pięćdziesiątkę.
Potem okazało się, że już dawno przekroczyła …setkę.

Żyjemy w takich czasach, kiedy wiedza jest na wagę zdrowia.
Większość informacji serwowanych przez mainstream, również z zakresu medycyny i zdrowia jest kłamstwem bądź manipulacją.
Dotyczy to chorób, sposobów terapii i leczenia, leków syntetycznych, szczepień, zaleceń z zakresu dietetyki i żywienia oraz szeroko pojętej profilaktyki.
To co ewidentnie jest szkodliwe lub wręcz niebezpieczne jest zalecane , a to co jest zdrowe – demonizowane.
Promuje się medycynę opartą o przemysł farmaceutyczny, zwalcza naturalne terapie.
Warto się nad tym zastanowić, samemu sprawdzić, zanim przyjmie do wiadomości i utrwali jako pewnik.

Na koniec ciekawostka – wśród grup zawodowych najkrócej żyją lekarze – statystycznie tylko 56 lat.

Przeczytaj także...

loading...
  • Marcin Henrykowski

    A najwiekszym dowodem na to że długość życia ma gówno wspólnego z wiekiem emerytalnym są emerytury UPRZYWILEJOWANYCH (mundurówek, polityków itd.), gdzie o dziwo wiek już nie ma znaczenia a okres służby… Ciekawe z czyich składek utrzymuje się bandę młodych byków po 15 letniej służbie?

  • Wiktor Nowak

    Średniowieczni nie mieli nowotworów i chorób układu krążenia bo zwyczajnie nikt nie znał takich pojęć. Zamiast tego umierali od złych demonów, klątw, uroków, woli bożej, szatana i histerii.

  • Anna Kaczynska

    zawsze uwazalam, ze statystyki totalnie klamia i nigdy w nie nie wierzylam….a co z tego ze czlowiek zyje nie wiedzac ze zyje i strasznie cierpi, bo na sile trzymaja go przy zyciu….nie chce nic takiego….a niestety ta niby wspaniala chemia nas zabija a nie leczy, bo to wszystko co mogloby nam pomoc, to jest niszczone, bo gdyby ludzie byli zdrowi, to cale to farmaceutyczne lobby stracilo by prawo bytu…moze tak by wprowadzic stara chinska metode, ze lekarzom sie placi za to zeby pacjent byl zdrowy,bo w momencie zachorowania pieniadze byly wstrzymywane, do momentu wyzdrowienia…ale bylyby wtedy jaja, oj, chcialabym to widziec….

  • B. G.

    Bardzo mądry artykuł. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym jak się liczy przeciętny wiek umieralności i że duża śmiertelność na początku drogi życiowej w dawnych czasach (z powodów opisanych przez Autora) powoduje przekłamania przy wszelkich porównaniach. Faktycznie, wszędzie wtłacza się nam do głowy że jesteśmy szczęściarzami żyjąc w XX/XXI wieku. Wprawdzie antybiotyki i wiedza ludzka ograniczyła ilość „nagłych i niespodziewanych” zgonów ale jak już żyjemy to wcale nie jesteśmy zdrowsi ani silniejsi od naszych przodków. Muszę ten artykuł rozprowadzić wśród moich znajomych.

%d bloggers like this: