Dlaczego tak trudno zapanować nad rakiem?

 

Niezwykle interesujący referat, wygłoszony przez Piotra Orlińskiego, autora strony Coaching Zdrowia  na konferencji Świat bez Raka – Profilaktyka i Naturalne Terapie Naturalne Antynowotworowe,  zamieszczony za zgodą autora.

naturalne terapie i profilaktyka

Piotr Orliński jest  przedstawicielem piątego pokolenia farmaceutów w rodzinie. Pasją do farmacji zaraziła go babcia, dzięki której apteka stała się magicznym miej­scem, które obdarza sentymentem. Ale doświadczenie zawodowe – jak sam mówi – uświado­miły mu, że współczesna medycyna koncentruje się na usunięciu skutku, a nie przyczyny.

Dlaczego tak trudno zapanować nad rakiem? 

To pytanie jest tematem przewodnim naszej konferencji i mam nadzieję, że odpowiedź sama się Państwu nasunie po wysłuchaniu pewnej historii. Historia ta pomoże nam zrozumieć dlaczego przemysłowi farmaceutycznemu przyświecają dziś inne cele niż zwykła produkcja leków i badania naukowe. Ujawni także największe, moim zdaniem sekrety firm farmaceutycznych.

Otóż przed II wojna światową w Niemczech narodził się międzynarodowy kartel, który opanował przemysł chemiczny, farmaceutyczny i zbrojeniowy. Nazywał się IG Farben – skrót pochodzi od interessen gemeinschafft – wspólnota interesów, a farben oznacza barwniki. Dlaczego leki i broń? – ponieważ osoba, która umiera lub chce zabijać bardzo rzadko targuje się o cenę. Broń i Leki to przysłowiowy kij i marchewka dla całej ludzkości.

W Niemczech kartel posiadał 6 największych firm chemicznych i obejmował praktycznie cały przemysł ciężki. Kontrolował łącznie ponad 380 spółek.  Kartel nie ograniczał się do działania tylko na terenie Europy. Do 1 września 1939r na terenie USA istniało ponad 2000 spółek wchodzących skład kartelu. Nazwy kilku z nich są Państwu doskonale znane: Ford, Standard Oil, ITI, Kodak, Dupont, Goodyear, Monsanto, Nestle, Procter&Gamble, Shell, Texaco.

Zacznijmy od tego czym są kartele. Jest to grupa firm powiązanych ze sobą kontraktem lub umową, w wyniku których mają ze sobą współpracować, a nie konkurować. Większość umów dotyczy wymiany praw do patentów, podział rynków regionalnych, ustalaniacen. Kartel jest mechanizmem nastawionym na pominięcie konkurencji wolnorynkowej, powoduje zawyżone ceny i mniejszą różnorodność produktów. Na produkcji leków zarabia się ogromne pieniądze i aż prosi się to o ustanowienie monopolu. Zyski są wysokie, ale nie dla lekarza lub aptekarza tylko dla producenta.

Wg. miesięcznika Forbes obecnie przemysł farmaceutyczny jest najbardziej dochodowym biznesem –  lepszy niż banki i przemysł petrochemiczny

Z pewnością słyszeli Państwo określenie BIG PHARMA. W 1958 r powołano  do życia PhARMAPharmaceutical Research and Manufacturers of America – Stowarzyszenie Producentów i Badaczy Farmaceutycznych. Obecnie Big Pharma obejmuje 90% amerykańskich producentów leków.

Jak to osiągnięto? W jaki sposób farmacja stała się najbardziej dochodowym biznesem?

Przełomowy okazał się okres lat 80`tych. W latach 1980-2000 nastąpiło 3 krotne zwiększenie sprzedaży leków. Co spowodowało taki rozwój? – patenty! W 1980 roku ustanowiono prawo Bayha Dola, które umożliwiło uniwersytetom i małym przedsiębiorstwom patentowanie odkryć pochodzących z badań finansowanych przez państwo oraz umożliwiło sprzedaż licencji. Wcześniej wszystkie odkrycia dokonane z funduszy podatników były domeną publiczną.

badania nad rakiem

Naukowcy finansowani z pieniędzy publicznych przychodzą z pomysłami do firm farmaceutycznych. Firmy robią z tego praktyczny użytek finansując: badania kliniczne, produkcję i dystrybucję gotowego leku. Nie chcą być wspólnikami, roszczą sobie prawo wynalazcy, realizatora wynalazku i producenta.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę 50 najlepiej sprzedawanych leków – 45 z nich otrzymało fundusze publiczne. W 1998 zaledwie 15% artykułów naukowych cytowanych w aplikacjach patentów pochodziło z przemysłu, 54% z centrów akademickich. Społeczeństwo płaci za leki dwukrotnie – po raz pierwszy przy finansowaniu badań i odkryciu leku, kolejny raz przy zakupie leku.

Drugą przyczyną gwałtownego rozwoju przemysłu było poszerzenie przywilejów patentowych dla leków markowych/oryginalnych (1984 Hatch Waxman Act).

Ochrona patentowa spowodowała wydłużenie ważności patentów z 8 lat w 1980 do 14 lat w 2000, obecnie 20 lat. Dodatkowo producent może liczyć na różnego rodzaju bonusy:

  • Wydłużenie patentu o 5 lat dla leków które długo wchodziły na rynek
  • Jeśli firma macierzysta skarży generyczną o naruszenie patentu to patent zostaje przedłużony o kolejne 30 miesięcy
  • Jeżeli były prowadzone badania na dzieciach – patent zostaje przedłużony o kolejne 6 miesięcy

Nic dziwnego, że przedłużanie patentów odbywa się za pomocą procesów sądowych, zastraszania, mataczenia

Prawo pierwotnie przemyślane jako pobudzenie konkurencji i zachęta do prowadzenia nowych badań ma jednak odwrotny skutek. To prawo okazało się żyłą złota dla Big Pharma.

Zysk przynosi lek, który jest opatentowany. A skoro okres patentowy może obejmować aż 25 lat to po co się starać i prowadzić badania nad nowymi lekami? Przecież to jest nieopłacalne! Chciałbym przypomnieć, że po wygaśnięciu patentu leki generyczne są sprzedawane za 20% ceny leku oryginalnego. Trzeba pamiętać, że 1 lek wprowadzony na rynek to 5000 przebadanych substancji.  1/5000 staje się lekiem, 1/1000 przechodzi testy przedkliniczne, 1/5 testy kliniczne. Pochłania to ogromne ilości czasu i pieniędzy.

Herbs with alternative medicine herbal supplements and pills

Dlatego firmy przeznaczają zaledwie około 14% swojego budżetu na badania, a ponad 30% marketing i zarządzanie, czyli reklamę.

Patenty okazały się przysłowiową kurą przynoszącą złote jajka i jednocześnie hamulcem rozwoju,  ponieważ nowy lek nie wejdzie na rynek, jeżeli stary wystarczająco na siebie nie zarobił.

A opatentować można wszystko. Patenty obejmują:

  • substancję leczniczą – cząstka chemiczna
  • sposób zastosowania – jednostka chorobowa
  • postać leku – np. tabletka, płyn i sposób podania
  • procesu wytwarzania – metody produkcji

Oczywiście te wszystkie zmiany w prawie nie byłyby możliwe bez specjalnej grupy ludzi, którzy wywierają wpływ na polityków i piszą im ustawy. Mowa tutaj o lobbystach. Największe lobby w Waszyngtonie posiada oczywiście przemysł farmaceutyczny. w 2002 było to aż 675 lobbystów, jest to więcej niż liczba członków kongresu a ich budżet to miliony dolarów.

Jakie skutki na nasze zdrowie ma taki lobbing?

W 1992 uchwalono ustawę wprowadzającą opłaty za przyśpieszenie procesu rejestracji leku. Po wpłacie 578 tyś $ opłaty manipulacyjnej wniosek jest rozpatrywany w trybie przyśpieszonym. Jest to coś podobnego do dodatkowej opłaty w tanich liniach lotniczych, dzięki której można ominąć kolejkę osób czekających na wejście na pokład. W tym wypadku jest to wejście na rynek.

Czy są skutki uboczne takiego pośpiechu? Przez 10 lat działania ustawy 13 leków trzeba było wycofać z rynku. Między innymi był to owiany złą sławą Vioxx – lek przeciwbólowy, który spowodował 30tyś zgonów, czy Actosa, lek na cukrzycę, który powodował raka pęcherza moczowego.

Firmy farmaceutyczne nie mają sprecyzowanych przekonań politycznych wspierają więc partie polityczne z lewa i prawa. Politycy natomiast zdobywają sobie elektorat poprzez obietnicę inwestowania w medycynę i znalezienia rozwiązania problemów, które dotyczą coraz większego kręgu ludzi.

Jednym z sekretów przemysłu farmaceutycznego a zarazem skutkiem patentów jest brak następców starych leków. Stało się to dlatego, że firmy skupiły się na najbardziej dochodowych rynkach. Jaki rynek jest z ich punktu widzenia interesujący? Przede wszystkim najbardziej rozpowszechnione choroby przewlekłe – artretyzm, depresja, nadciśnienie, podwyższony cholesterol, katar sienny (brak zakaźnych, rzadkie choroby), zamożni pacjenci (malaria, choroby tropikalne, śpiączka) i ciągle powiększający się „rynek elastyczny”

Z tego samego powodu firmy nie są raczej zainteresowane inwestowaniem w odkrywanie nowych antybiotyków.

SONY DSC

Zdaniem prof. Marka Gniadkowskiego, kierownika Zakładu Mikrobiologii Molekularnej z Narodowego Instytutu Leków  właśnie spełniły się najczarniejsze przewidywania co do skuteczności antybiotyków. Oporny na niemal wszystkie znane antybiotyki szczep gronkowca złocistego zabija rocznie w USA 19 tys. osób. W Azji z tego powodu co pięć minut umiera dziecko, a w Europie odnotowuje się ok. 25 tys. przypadków, w samych Niemczech umiera ok. 15 tys. ludzi rocznie. Firmom nie opłaca się produkować leków specjalistycznych dla małej grupy pacjentów (tzw leków sierocych), ponieważ wolą uwolnić moc produkcyjną dla bardziej popularnych.

Big Pharma szczyci się, ze jest napędem innowacyjności i ogromne pieniądze przeznacza na badania i poszukiwania nowych leków. Czy tak jest naprawdę? To w co większość firm farmaceutycznych inwestuje to leki odtwórcze – są to kopie obecnie istniejących już na rynku leków.

Gdy jedna firma opatentuje np. lowastatynę na cholesterol, powoduje to ze inne firmy wypuszczają na rynek podobne leki o tym samym działaniu ale nieznacznie różniących się budową chemiczną. I tak oprócz tej wcześniej wymienionej mamy do czynienia z prawastatyną, simvastatyną, ceri, atorwa, fluwa, rosuwastatyną.

w 2002 r. FDA Agencja Żywności i Leków zaaprobowała 78 leków – zaledwie 17 z nich zawierało nowy składnik czynny a tylko 7 było lepszych od starszych leków.. W latach 1990-2002 w USA zostało zatwierdzonych 415 leków – 77% leków nie było lepszych od obecnie już istniejących.

Jest to możliwe dlatego, że producenci muszą tylko wykazać, iż nowy lek jest skuteczny, czyli że w ogóle działa, nie muszą wykazywać, że jest lepszy od obecnie istniejącego. Wykazanie, że lek jest skuteczniejszy niż placebo, czyli przysłowiowe nic powoduje bardzo niski próg do przeskoczenia.

big pharma leki

Wiele osób może głęboko wierzyć, że istnieją jakieś organizacje które to kontrolują i wykrywają nieprawidłowości. Prawda wygląda niestety inaczej

Amerykańskie Stowarzyszenie Raka powstało w 1913 r jako  organizacja doraźna i tymczasowa walcząca o dość pieniędzy by rozpocząć bezlitosną walkę z rakiem’. Obecnie ta organizacja posiada połowę praw patentowych na jeden z leków dopuszczonych do terapii raka. Co więcej, ten lek produkuje laboratorium należące do kartelu. Czyli nie dosyć, że stowarzyszenie zbija majątek na sprzedaży danego leku, to jeszcze dodatkowo ma finansowe powiązania z przemysłem farmaceutycznym. Niestety edukacja lekarzy i tak zwana bezstronność niektórych organizacji została przez przemysł też w szczególny sposób zaplanowana.

Około 100 lat temu The American Medical Association (AMA) I jeden człowiek – Morris Fishbein usunęli dietetykę z program nauczania amerykańskich uczelni. Odtąd lekarze medycyny nie mają podstawowego pojęcia w jaki sposób używać żywienia jako leczenia. Obecnie nielegalne jest twierdzenie, że jakiekolwiek zioła, suplementy, czy żywność są w stanie wyleczyć człowieka. Jak do tego doszło?

Zapamiętajmy jedną rzecz – Kto płaci ten wymaga, a jeżeli płacił sam John Rockefeller to i wymagania są wysokie. Poprze przekazywanie dużych darowizn na uniwersytety, tworzenie dochodowych organizacji dobroczynnyc, eliminowanie nieprzychylnych ludzi, organizacje charytatywne, taka jak ta utworzona przez Rockefellera zaczęły kontrolować edukację. W rok po przekazania dużego datku na uniwersytet Baptystów, rektorem został człowiek popierany przez swojego darczyńcę a uczelnię całkowicie oczyszczono z jakichkolwiek krytykantów.

W taki sposób rozpoczął się proces przejmowania kontroli nad systemem edukacji. Rockeffeler zaczął zasypywać pieniędzmi uczelnie, które dały się kontrolować. Te które nie zgadzały się z wymogami sponsorów, a były nimi obszerna edukacja w zakresie farmakologii i wykorzystania leków syntetycznych, zostawały bez dotacji i były wypierane z rynku poprzez lepiej opłaconych konkurentów. Pamiętajmy, że to wszystko rozgrywało się w czasach wielkiego kryzysu w Ameryce, gdzie filantropów takich jak Rockefeller wychwalano jako zbawców narodu.

W taki sposób powstaje piramida edukacji medycznejNa szczycie są fundacje umieszczające swoich ludzi we władzach uczelni i stanowiskach administracyjnych. Środek to w przypadku Ameryki organizacja wyznaczająca standardy i program nauczania – finansowo od samego początku należały do fundacji Rockefellera i to on praktycznie decydował czego są studenci nauczani a przede wszystkim o czym nie są poinformowani. Tak powstaje selekcja obliczona wyłącznie dla czyjegoś zysku, indoktrynacja, która skutecznie zawęża horyzonty.

Im ktoś głębiej i dłużej siedzi w medycynie, farmacji, tym trudniej jest mu wyrwać się ze sztywnych schematów myślenia i przyznać się, ze to co stosuje nie działa. To  zaprzeczenie rzeczywistości jest spowodowane głęboko identyfikacją tej osoby z wybranym zawodem – medycyna to ja. Negowanie alternatywnych metod leczenia jest także spowodowane strachem i brakiem wiedzy na ich temat – nic o tym nie wiem wiec najlepiej będzie jak to zaneguję.

Niestety nie tylko nauczanie akademickie pozostawia wiele do życzenia. Innym sekretem przemysłu farmaceutycznego jest niedokładność badań diagnostycznych, na podstawie, których lekarze diagnozują choroby.

Rak rośnie zanim pacjent się poważnie rozchoruje albo będzie miał jakiekolwiek objawy, dlatego lekarze przekonali nas, że najlepszym sposobem na uniknięcie raka są różnego rodzaju testy: na raka szyjki macicy, jelita grubego, jajników, prostaty, piersi.

Pomimo tych wszystkich wysiłków i rzeki pieniędzy przeznaczanych na badania przesiewowe, nie mają one najmniejszego wpływu na spadek śmiertelności na raka. Oczywiście zwiększyła się ilość wcześnie wykrytych postaci raka, jednak śmiertelność pozostała na tym samy poziomie.

Przyjrzyjmy się bliżej rakowi piersi. Wśród kobiet poniżej 50 r.ż. więcej z nich zmarło na raka w grupie badanej niż w niebadanej. W 1993 zostało opublikowane badanie przeprowadzone w Kanadzie –  National Brest Cancer Screening Trial – gdzie badaniu mammografem poddano 50 tyś kobiet w wieku 40-49 lat. U większej liczby kobiet wykryto guzy ale nie ocalono ani jednego dodatkowego życia. Podobnie wyniki były w Szwecji – zanotowano 30% więcej przypadków raka u kobiet przebadanych mammografią w ciągu 10 lat, niż u nie badanych. Medyczne czasopismo The Lancet przyznało otwarcie – liczba kobiet umierających na raka piersi nie maleje.

komorki raka

Jak to jest możliwe, że badania które mają nam pomóc są tak nieskuteczne? Jedną z przyczyn jest brak dokładności – wyniki fałszywie dodatnie. W badaniach kanadyjskich zaledwie 1 na 14 kobiet z pozytywną mammografią miało w rzeczywistości raka. Innym przykładem może być badanie PSA – badanie specyficznych antygenów w przypadku prostaty. 2/3 osób z podwyższonym PSA nie miało raka. Autor tej metody przyznał, że badanie nie spełnia swojej roli, a wg Harvard Medical School – PSA zawiodło w 82%. Jednak pomimo tych wyników, te metody są nadal używane do diagnostyki.

I tak zbliżamy się do innego sekretu . Paradoks medyczny – zabija nas to co ma nas leczyć. Przyczyn zwiększonej zachorowalności na raka piersi może być kilka:

  • Samo badanie – promieniowanie przy mammografii jest 1000 razy większe niż przy prześwietleniu płuc
  • Dodatkowo wywierany jest nacisk odpowiadający 20kg na pierś (badania na zwierzętach ujawniły że manipulacje przy guzach zwiększają o 80% ryzyko przerzutów)
  • Biopsja czyli fizyczne naruszenie struktury guza
  • Czynnik ludzki – pamiętam wynik pewnego eksperymentu gdzie 10 lekarzy radiologów z 12 letnim stażem opisywało 150 mammogramów – różnili się w interpretacji w 30% przypadków – istna rosyjska ruletka!
  • Przyjmowanie innych leków – 97% kobiet poniżej 36 r.ż. z rakiem piersi brało pigułkę antykoncepcyjną.

Obecnie medycyna zachodnia oferuje nam 3 sposoby pozbycia się nowotworu: wyciąć , zatruć, wypalić. Chemioterapia była po raz pierwszy zaproponowana po II wojnie światowej, kiedy naukowcy badający właściwości gazu musztardowego – środka bojowego – zademonstrowali zdolność do zabijania żywych komóre,  a zwłaszcza tych szybko dzielących się. Pochodne gazu są bardzo toksyczne – cytotoksyczne. Jakie są skutki uboczne chemioterapii? U dorosłych następuje wzrost ryzyka raka kości. Głównym efektem chemioterapii według Brytyjskiego Cancer Research jest zwiększenie szybkości rozmnażania się komórek rakowych, które przeżyły  i ich odporności nawet na agresywne leczenie chemioterapią. Tak jak w przypadku bakterii i antybiotyków – szeroko stosowana antybiotykoterapia powoduje powstanie szczepów odpornych na praktycznie wszystkie antybiotyki.

Zresztą statystyki mówią same za siebie: Przeżywalność raka przy braku leczenia 27%, po chemioterapii 2,3%. Wątpliwą skutecznością charakteryzuje się wycinanie raka, zabiegi chirurgiczne działają negatywnie na układ odpornościowy. Rak prostaty bardzo to powoli rosnący nowotwór bez przerzutów. Chirurgia nie zapobiega mu – nawrót po 1 roku to 8%, po 10 latach aż 40%. Radioterapia natomiast powoduje niemożliwe do zabliźnienia się rany wewnątrz organizmu.

Dlaczego lek na raka nie zostanie oficjalnie ‘’odkryty’’? Prawdą jest ,że z każdym rokiem coraz więcej ludzi żyje z rakiem niż na niego umiera. W 1971 prezydent Nixon podpisał akt który zapoczątkował walkę z rakiem War on Cancer Act. Żaden rak,  który nie był do wyleczenia w latach 70-tych nie jest i wyleczalny także obecnie. Znalezienie leku na raka to zniszczenie gigantycznego przemysłu badań nad rakiem. Przemysłu, który jest nastawiony na leczenie, a nie pokonanie raka.

Costly healthcare concept, caduceus, money and pills cut out on white background

Zysk przynosi lek, który jest opatentowany

Pokonanie raka to wyeliminowanie chemioterapii, sprzętu do radiologii. Wyrzucenie na bruk 55.000 naukowców, którzy od dziesięcioleci daremnie szukają skutecznego środka na raka. Prawdą jest taka, że przemysł farmaceutyczny zamiast być napędem innowacji jest machiną marketingową. Zamiast być symbolem wolnego rynku, żyje z badań sponsorowanych przez rządy i z praw monopolistycznych kartelu farmaceutycznego.

 Polityka firm farmaceutycznych polega na:

  • ograniczaniu konkurencji by ograniczyć wolny wybór konsumenta
  • wzroście cen powyżej normalnego poziomu regulowanego przez popyt i podaż
  • małej różnorodność produktów, niedopuszczenie na rynek nowego leku dopóki stary na siebie nie zarobi
  • tworzenie chorób: dawniej cholesterol 280mg, teraz 200
  • dawniej farmacja promowała leki do leczenia chorób, teraz promuje choroby pasujące do leków: np. Fluoksetyna – przedmiesiączkowe zaburzenia nastroju.

 

Niedługo nie będzie ludzi zdrowych – będą tylko źle zdiagnozowani.

Przemysł farmaceutyczny nie jest gałęzią zdrowia, lecz branżą inwestycyjną, zapewniającą zyski dla jej akcjonariuszy. Rynkiem dla przemysłu farmaceutycznego jest nasz organizm – lecz tylko tak długo, jak długo jest chory. Istnienie i rozprzestrzenianie się chorób jest niezbędne dla kontynuacji i wzrostu biznesu.

Przemysł farmaceutyczny ogranicza się do badań syntetycznych substancji chemicznych, ponieważ można je patentować a związane z tym opłaty licencyjne są podstawą astronomicznych zysków. Z tego powodu, żadna substancja, której nie da się opatentować nie wejdzie na rynek za pomocą firm farmaceutycznych.

Roczne światowe zyski branży farmaceutycznej wynoszą ponad 500 miliardów Euro. Na leczeniu raka rocznie zarabia się 200mld USD.

Obecna medycyna to zwycięstwo statystyki nad zdrowym rozsądkiem. Ma to swoje odzwierciedlenie w badaniach klinicznych. Badania sponsorowane przez Big Pharma były czterokrotnie bardziej przyjazne dla produktu, niż te niezależnie przeprowadzone. Niezależna statystyka już dawno pokazała, że to co jest stosowane w przypadku ortodoksyjnego leczenia raka nie działa i jest szkodliwe.

Mam zarazem świadomość, ze w obecnym świecie nie możemy obejść się bez lekarstw. Wiele osób mnie pyta, jak to jest – jesteś farmaceutą a występujesz przeciwko lekom. Ja sprzeciwiam się każdemu nadużyciu i zakłamaniu. Jeżeli już z jakiegoś powodu pacjent decyduje się użyć danego leku powinien to być lek:

  • Bezpieczny
  • Dokładnie przebadany – ze znajomością wszystkich działań ubocznych
  • Skuteczny– by nowy lek nie był 10- tą odmianą znanego wszystkim środka
  • Cena powinna być przystępna dla szarego człowieka

Oficjalne terapie przeciwrakowe mogą kosztować nawet 200 tyś USD rocznie, a producent nie daje żadnej gwarancji skuteczności, skutkiem ubocznym jest śmierć, a jeżeli już terapia ta przedłuży życie pacjenta o te kilka miesięcy to jego komfort  ulega gwałtownemu pogorszeniu.

Korporacja jest to twór nienasycony. Dla niej nigdy nie ma wystarczająco dużo. Zawsze chce więcej – większa sprzedaż, większy rynek, większy zysk. Jest ona jak kula śnieżna – im dłużej się toczy staje się coraz większa i trudniej jest to zatrzymać. Mam nadzieję,  że stanie się to zanim pewne indiańskie przysłowie stanie się faktem: Kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo, ostatnia rzeka zostanie zatruta i zginie ostatnia ryba – odkryjemy, że nie można jeść pieniędzy.

kartele farmaceutyczne a leczenie

 

 

Przeczytaj także...

loading...
  • ustawa wilczka

    ‚korporacja’? Każdy system jest kula śnieżna. Unia Eurpejska, banki centralne, dług, edukacja, obecny rząd… itd

%d bloggers like this: