Gorączka jest dobrodziejstwem. Zbijasz? wyłączasz mechanizmy obronne

Gorączka sama w sobie nie jest chorobą. To sygnał, że organizm został narażony na działanie czynników niszczących. Jednoczenie gorączka jest objawem mobilizacji systemu immunologicznego do walki z tymi czynnikami.
Nauka dostarcza nam kolejnych dowodów na to, że natura nie bez powodu wyposażyła nas w geny reakcji gorączkowej. Gorączka jest niewątpliwie skuteczną reakcją organizmu, a obniżając temperaturę środkami farmakologicznymi niszczymy własny układ immunologiczny.
Jeżeli w organizmie ma być zachowany pewien stopień gotowości immunologicznej, musimy ten system trenować. A a czynnikiem trenującym jest właśnie gorączka – twierdzi prof. Wiesław Kozak UMK w Toruniu zajmujący się badaniami nad gorączką od kilkudziesięciu lat.
Gorączka, choć czasami zwala z nóg i budzi lęk tak naprawdę jest sprzymierzeńcem. Zabija patogeny, które wywołały chorobę i stymuluje układ obronny.
Człowiek wiedział o tym od zawsze. Ponad dwa tysiące lat temu Hipokrates powiedział „Dajcie mi gorączkę, a pokażę wam, jak leczyć wszystkie choroby”. Jeszcze nie tak dawno podczas infekcji chorego kładziono pod pierzynę, podawano ziółka, by podnieść temperaturę i wywołać pocenie. A wraz z potem usunąć toksyny.
W dzisiejszych, podobno „światłych” czasach o Mądrości Natury zupełnie zapomniano. Pierwszą reakcją większości lekarzy! rodziców i chorych jest chęć zbicia temperatury, gdy przekracza 38°C, nawet niższej. Tymczasem wirusy i większość bakterii ginie, gdy temperatura ciała oscyluje w granicach 39°C. Zażywanie środków farmakologicznych po to, by sztucznie obniżyć gorączkę jest postępowaniem kompletnie sprzecznym z naturą, wymierzonym przeciw organizmowi.
Dlaczego gorączka jest dobrodziejstwem ?
Krótkotrwały stan zapalny i nieprzekraczająca 40°C gorączka to skuteczne reakcje chroniącymi przed wirusami. Są wręcz niezbędne. Bez stanu zapalnego wirusy zabiłyby nas bez najmniejszego oporu. Są i inne aspekty
Gorączka stymuluje i trenuje układ immunologiczny, świadomość społeczna w tym zakresie jest zdeformowana przez propagowane środki przeciwgorączkowe – mówi prof. Kozak
Jeżeli w przyrodzie występuje naturalny mechanizm, to nie wolno go wyłączać z byle powodu. Łykanie tabletek jak tylko podwyższy się temperatura ciała jest olbrzymim błędem. Zbyt częste wyłączanie mechanizmu gorączkowania spowoduje, że organizm w końcu z niego zrezygnuje, a układ immunologiczny przejdzie w stan uśpienia.
Gorączka powinna cieszysz, bo oznacza że układ odpornościowy jest sprawny. Powinniśmy się martwić wtedy, gdy przechodzimy infekcję, ale nie gorączkujemy. Świadczy to bowiem o tym, że nasz organizm pozbawiony jest jakiegoś elementu lub został przyzwyczajony, iż ten element nie musi u niego występować. Może to być spowodowane zbyt częstym stosowaniem leków przeciwgorączkowych.
Wyniki badań jednoznacznie pokazują, że ludzie po 30 i 40-tce coraz rzadziej gorączkują. Ma to fatalne skutki. Mamy już olbrzymią ilość dowodów naukowych na potwierdzenie tej tezy. Jeżeli ktoś 10 lat nie gorączkował, to znacznie wzrasta u takiej osoby ryzyko nowotworu. Później ktoś się dziwi, że był zdrowy jak koń, a tu nowotwór.
Słaby system odpornościowy nie zdobywa się na tak gruntowny remont organizmu, jakim jest choroba infekcyjna, a więc z użyciem agresywnych zarazków. Postępuje zachowawczo, dopuszczając jedynie do zainfekowania toksycznych złogów i wadliwych komórek łagodnymi pasożytami. Wniosek jest jeden: choroby infekcyjne po prostu trzeba odchorować, by wyszły nam na zdrowie.
Gorączka ma szczególnie znaczenie u dzieci
Organizm dziecka ma większą tolerancję wysokiej temperatury niż dorosłego. Nie bez powodu, ponieważ choroby wieku dziecięcego są konieczne do budowania silnego systemu odpornościowego [1].. Przechorowanie chorób wieku dziecięcego procentuje w dorosłym życiu mniejszym ryzykiem chorób. Np. alergii, astmy, chorób nowotworowych, nadciśnienia i wielu innych przewlekłych.
Współczesne matki tak się boją gorączki u dziecka, że gdy temperatura wzrośnie zaledwie o kilka kresek natychmiast stosują, jakiś z reklamowanych syropków . Co prawda lek obniży gorączkę, podziała nasennie i uspokajająco, dziecko przestanie płakać i uśnie. Ale jedyną z tego korzyść wyniesie rodzic, dziecko wręcz odwrotnie.
Znikną co prawda objawy, ale infekcja pozostanie uśpiona. Będzie wiele razy dawać o sobie znać skutkując nawracającymi infekcjami, osłabieniem odporności i przewlekłymi problemami ze zdrowiem w przyszłości.
Ludzie ze starszego pokolenia są silni i wytrzymali między innymi dlatego, że w czasie chorób wieku dziecięcego ich organizmy radziły sobie same. Oczywiście wspomagane miodem, czosnkiem, lipą, sokiem malinowym, bez paracetamolu i antybiotyków. Współczesne pokolenie młodych ludzi jest wątłe, słabe, chorowite. Zdane na łaskę koncernów farmaceutycznych.
Co więc robić w czasie zwykłej infekcji?
Po pierwsze nie szkodzić. Zwalczać przyczynę, a nie skutek. Trzeba powstrzymać infekcję, a nie gorączkowanie. Koniecznie położyć się do łóżka by się wypocić, mniej jeść jeśli nie ma apetytu, pić więcej płynów, stosować babcine sposoby i czekać na efekty. Nie oznacza to bynajmniej, że na zbyt wysoką temperaturę nie należy nigdy reagować. W przypadku kiedy:
- Gorączka przekracza 40°C u dzieci 41°C /lub mniej każdy z nas ma inny próg reakcji-należy obserwować/
- Utrzymuje się zbyt długo
- Lub pojawia się kobiet w ciąży bądź osób z zaburzeniami serca i krążenia.
Obniżamy ją naturalnymi metodami, o których przeczytasz TUTAJ
Referencje:
PAP Prof. Kozak: zbyt często sięgamy po środki przeciwgorączkowe
Journal of Leukocyte Biology W jaki sposób gorączka stymuluje układ odpornościowy
ICPA Choroby wieku dziecięcego wzmacniają funkcje układu immunologicznego



























Kawy, Herbaty, Kakao
Książki
Kosmetyki naturalne, maści
Miody i produkty pszczele
Witaminy i suplementy
Zdrowa żywność
Zioła i mieszanki ziołowe
Dla domu
Nie oznacza to bynajmniej, że na zbyt wysoką temperaturę nie należy nigdy reagować.
W przypadku kiedy gorączka przekracza 40°C u dzieci powyżej 41°C.
Chyba tutaj ktoś ostro padł na głowę. Dziecku zaczynamy zbijać gorączkę gdy przekroczy 38,5 stopnia, granica, którą podajecie jest już zagrożeniem dla życia. Jak można pisać takie rzeczy, potem ktoś w to uwierzy i faktycznie będzie czekał, aż dziecko przekroczy 41 stopni. Białka się ścinają, organizm przestaje pracować, następuje zgon! Zgłaszam ten serwis do okręgowej izby lekarskiej, ktoś musi ukrócić takie sianie kłamstw niezgodnych z praktykami lekarskimi.
Marianna Pieluszczak jesteś śmieszna ? z tym co piszesz! Mieszkamy w Austrii i tutaj nikt nie panikuje na punkcie gorączki… Jeden z lekarzy, gdy to my panikowalismy gdyż temperatura powyżej 39° utrzymywala się prawie tydzień, powiedział po rozmowie i osluchaniu dziecka, że powinniśmy odstawić lek przeciwgoraczkowy i pozwolić podnieść się jeszcze temp. bo organizm walczy z infekcja a my mu przeszkadzamy podając lek przeciwgoraczkowy! trochę obawy mieliśmy, ale posluchalismy go. Synek miał wtedy niecałe 16 miesięcy. Temperatura jego ciała doszła do 40° ,zaczął się pocić i przysnał. Gdy się obudził był zdrowy. Cała choroba odeszła, zero kaszlu, katarku, jak ręką… Dowiedz się więcej »
To prawda Alex, ale co kraj to obyczaj, w pl gorączka to wielkie zło, w innych normalny stan towarzyszący chorobie, tak samo z antybiotykami i szczepieniami posrac się chcą w pl..
Jako dzieciak, blisko czterdzieści lat temu miewałem gorączki jakich ówczesne termometry nie były w stanie pokazać. Musiało być ponad 41,5C. Obecnie, już od długiego czasu staram się gorączkować regularnie raz w tygodniu – sauna! Nie pamietam kiedy odwiedzałem lekarza, a jeśli tak to znajomego lekarza na imprezie a nie w gabinecie. Owszem… trzeba bardzo pilnować nagłych skoków temperatury i obniżać ja nakładając dziecku chłodne kompresy na twarz i głowę. Jednak nie tak jak wielu młodych zaczęło hyc przyzwyczajonych, że 37C i antybiotyk….
Tomaszu kompresy tak ale nie na głowę co również jest błędem powielanym w szpitalach jak samo zabijanie gorączki. Kompresy tak ale na dłonie i stopy.
„prof” Kozak, osoba która pisała „TO” i osoba, która „TO” zaakceptowała są chore psychicznie i powinny się leczyć na głowę… Można być stukniętym ale wasza dwójka, trójka przekracza wszelkie granicę. Mam nadzieję, że nikomu do głowy nie strzeli brać ten bzdurny artykuł pod uwagę…
Od ładnych kilku lat nie stosuję antybiotyków. Ale jak przychodzi choroba biorę termofor i gorącą kąpiel i do łóżka, a nie do roboty. Żadnego zbijania temperatury, chyba, że jest powyżej 39,5st.
Dawid
„Ludzie starszego pokolenia są silni i wytrzymali”. Z tym się zgodzę. Moja babcia zmarła w wieku 93 lat. Przeżyła tyfus. Przeżyła też 4 swojego rodzeństwa które podobnie jak 60% ówczesnej populacji zmarło z powodu chorób, które dzisiejsza medycyna z powodzeniem leczy. O reszcie tych bzdur nawet nie będę się wypowiadać. To jest skandal jak można coś takiego pisać.
mam 60 lat i w dzieciństwie tak własnie mama nas leczyła, pod pierzynę i pocenie się około godzinę,potem zmiana pościeli i odzieży,po gorączce ani śladu i zdrowiało się szybko,przechodziliśmy wszyscy odrę, w domu dwa tygodnie i do szkoły,nawet lekarza nie widzieliśmy
na usługach mafii farmaceutycznej ?
Źle sformuowane pytanie. Nie dlaczego 4 umarła na tyfus ( odpowiedź dość prozaiczna- z głodu, niedożywienia układu immunologicznego) ale dlaczego twoja babcia nie umarła! Poza tym jeśli znasz język włoski podeślę ci najznakomitrzego spwcjalistę wszechczasów który świetnie tłumaczy dlaczego zapadamy bądź nie na choroby i co to jest immunologia i taki tam stek bzdur 😀
Odkąd nie dajemy dzieciom leków przeciwgoraczkiwych one bardzo szybko i bez komplikacji wychodzą z choroby. Podawanie środków przeciwgoraczkowych to bzdura. Raz przez to corka miała zapalenie płuc. Właśnie przez to że dawalismy jej syrop. Nie daliśmy jej się wypocic więc choroba się rozbestwila. Dobrze ze są takie artykuły które uświadamiają rodziców jaka jest prawda.